Strona:Elwira Korotyńska - Irusia-Pieszczotka.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Znikł gdzieś barłog i derka i nie leży w ciemnym kącie przy piecu, lecz w prześlicznej kołysce z firankami...
A więc sen to był tylko?... Ale, jak straszny!...
Wyciągnęła rączki ku matce, przytuliła się do niej pieszczotliwie i szepce:
— Mamusiu, nigdy już nie będę grymasiła...
Potem zaś, zwracając się do niani, mówi:
— Nianiusiu, wyjmij lalki z walizy, one się tam poduszą... Lubić będę je zawsze...