Strona:Elwira Korotyńska - Figle Różyczki.djvu/21

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Zabiłaby najdroższą mateńkę i to nie ze złej woli... przecież miała jaknajlepsze chęci...
— Ach! ciociu! — mówiła pięcioletnia grzesznica — zwiąż mi ręce, abym psocić nie mogła — zrób tak, żebym już więcej nie psociła.
— Moje dziecko, — odrzekła ciocia, — nie pomoże i związanie rąk, jeśli nie będziesz rozsądna i jeśli myśli swych nie oderwiesz od ciągłych pomysłów. Mam jedną tylko radę dla ciebie: Musisz się czymś zająć, a figlów szkodliwych nie będziesz robiła. Różne pomysły przychodzą zwy-