Strona:Eliza Orzeszkowa - Pieśń przerwana.djvu/79

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
67
PIEŚŃ PRZERWANA

nami mówiąc, nawet i wydali ten wieczorek dlatego, aby sekretarza księcia zaprosić i przyjąć! Aż tu wziął i nie przyszedł. Szkoda, bo ogromnie byłam ciekawa tego p. Przyjemskiego! Młody podobno, brunet, przystojny i bardzo wesoły...
— Brunet!... — powtórzyła Klara.
Ale Paulinka śpieszyła się i wygadawszy co miała najważniejszego, żegnała ją, znowu obejmując i całując.
— Szkoda mi ciebie, moja duszko droga, że tak ciągle w domu siedzisz... Do widzenia, do widzenia! Lecę na obiad, a potem na przechadzkę...
Klara, wchodząc do domu, powtarzała sobie w myśli: »Bru-