Strona:Eliza Orzeszkowa - Pieśń przerwana.djvu/61

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


II.

Dużo przed południem, Juliusz Przyjemski, siedząc z książką w ręku na ławce ogrodowej, spoglądał często na domek, stojący w fasoli pośród ogrodu sąsiedniego. Sztachety nizkie i gałęzie drzew, rozstępujące się w alei pozwalały widzieć dokładnie wszystko, co się dzieje dokoła tego domku.
Widział naprzód człowieka wysokiego, chudego, z siwiejącymi włosami, który wyszedł na ganek w paltocie znoszonym, w czapce z gwiazdką, ze szczupłą teczką pod ramieniem. Za nim wybiegła