Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/27

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


i znowu uprzyjemniała chwile osobom z ktoremi żyła zabawiając wszystkich swoją dowcipną wesołością, podczas gdy ją skrycie, najokropniejsze dręczyły obawy. W kilka miesięcy potem, dowiedziała się, że jej mąż skończył nagle na cholerę. Jakby piorunem rażona, zdawała się przez jakiś czas, pozbawioną przytomności i czucia, i tak zatrważająca osłupiałość spostrzegać się w niej dawała, że przewidzieć można było iż (jak sama mówiła) życie jej, w korzeniu podciętem zostało. Obawiając się atoli, ażeby żal jej nieutulony, nic ciężył drugim, usiłowała się okazywać, równie wesołą jak wprzódy, lubo jej biedne serce, tak było rozdarłem, i rozkrwawionem, że życie ranami jego uchodziło.
W skutku tej niszczącej wewnętrznej tęsknoty, i tego zewnętrznego nadludzkiego przezwyciężenia się, zagrożoną została wkrótce, najokropniejszą słabością, bo, rakiem w piersi. Choć starannie przed nią ukrywano, czego się obawiano dla niej, gwałtowne i dojmujące bóle, których już doznawała, ostrze-