Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/174

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zmięszało pomimowolnie dwóch kochanków. — Delfina życząc i Zofię wydać za Władysława, i brać na wsi przepisane kąpiele, z ukontentowaniem tą razą porzuciła Warszawę, gdzie letnią już porą z trudnością mogła zebrać wiska. Staranie troskliwe o swem zdrowiu i zamiłowanie gry, były teraz przy więdniejącej coraz bardziej piękności, jedynem jej zatrudnieniem. Próżność Zofji uśmiechała się na myśl odbierania na wsi pochlebnego hołdu Władysława. Podobna do niej w tym względzie Panna Rozalia, z wielkim żalem zastała Pana Wincentego, zajętego Panną Firyńską; łatwowierność, właściwa próżności, nie pozwalała jej dotąd wnosić, aby pomimo tak długiego rozłączenia, przez jakąś parafiankę w jego pamięci zatartą być mogła. Nie śmiała jednak takich jak dawniej, okazywać fochów, bo czuła, iż czem innem zajęte Pani Sławińska i jej córka, małoby na nie zważały.
Przenikliwość Zofji, od pierwszego wieczora łatwo odkryła Władysława, do Emilji przywiązanie, ale gdy się jej miłość dla Adolfa pomnożyła przeciwnościami i oddaleniem, po krótkiem kobiecem nieukontentowaniu, chętnie już