Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/141

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


żącą się z mocnym żalem, przed stojącą w oknie Panną Kunegundą. Mówiła jej ze łzami: iż codzień na robotę wypędzana, chociaż w domu sama pielęgnowała młodsze rodzeństwo i schorzałą matkę, ledwo ten dzień wolny sobie upatrzywszy, dla poradzenia się w jej słabości Panny Kunegundy, mocno od Pana ekonoma była wyłajaną, za łażenie do dworu; Pan Rzegota nawet jej powiedziawszy, iż za powtórną razą każe ją do ciupy zaprowadzić, jako i tych wszystkich, którzyby na niego przed Panem skarżyć się ośmielili. Wsunął jej, oburzony Władysław, kilka złotych w rękę na lekarstwo dla matki; a zapytawszy o jej nazwisko, zapewnił, iż każdy ma wolny przystęp do niego. Zostawił ją z doradzającą różne dla matki lekarstwa Panną Kunegundą; kazał sobie konia okulbaczyć, i pojechał najprzód na folwark, dla zwiedzenia najbliższych gospodarskich budynków.
Zastał wszystko w największym nieporządku, choć śpiesznie na jego przyjazd oczyszczone. Roztargana, w staniku i spodnicy tylko, Pani ekonomowa krzycząca przed domem na dziewki, przyjęła go z przestrachem,