Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/139

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


co się też ona myszy nałapała! za to ją też nieboszka Pani Wojewodzina, Myszołówką nazwała. Ale, ale, — rzekła, coś sobie przypominając, i w tem oczy jej wlepione w jedno miejsce i twarz poruszona, ważne jakieś spomnienie okazywały. — Jakże ja też mogłam zapomnieć dotąd! radość to, radość, z oglądania Pana, jest tego przyczyną.» — To mówiąc dobyła Panna Kunegunda z kieszeni z igielnikiem, naparstkiem i od romatyzmu noszonym kasztanem, małe pudełeczko, kilkakrotnie tasiemką okręcone, które rozwiązywać zaczęła. «Nigdy mnie to nie odstępowało — dołożyła powoli rozczulonym głosem: — jest to szlubna obrączka nieboszczyka Pana Wojewody, którą, nosząca ją zawsze na palcu Pani Wojewodzina, przed śmiercią z błogosławieństwem dla Pana mnie oddała, a swoję Pannie Emiiji darowała.»
Na te słowa, zmięszany Władysław odebrał obrączkę, wahając się na palec ją włożyć; gdyż w jednym momencie, myśl wymaganego przez babkę małżeństwa; przymus uczyniony jego uczuciom, w obawę już zaczęły zmieniać, wzrastającą w sercu życzliwość ku