Strona:Edward Słoński - Wiśniowy sad.djvu/154

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dobrze w słońcu na kwitnącej łące,
niby we śnie, wpaść w taneczny krąg
i pleść wianki, i wino szumiące
z miłym druhem pić z kochanych rąk,
cudzym fonom rozdać kwiaty mrące
i samemu rozkwitnąć, jak pąk,
lecz dostojniej przez pole dymiące
iść za pługiem i siać ziarna wkrąg!