Strona:E. W. Hornung - Tragiczny koniec.pdf/20

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

— Bardzo dobrze — odrzekł — ale pieniędzy nie mam przy sobie. Ukryłem je już poprzednio.
— Powiedz mi gdzie?
— Nie mogę, nie potrafię ci wytłumaczyć, ale przyjmuję twoje warunki. Przynieś mi dziś wieczór inne ubranie, a daję ci słowo, że będziesz miał całą sumę nienaruszoną. Nakłoń starego l‘Auson, żeby się ze mną widział. Powiedz mu, że to był żart, zakład, cokolwiek chcesz. Będzie chętny do zgody, ma on swoje przyczyny po temu. Podczas gdy poszedłeś do domu, ja tu nie traciłem czasu — rzekł Deedes, wsuwając mi w rękę kopertę do mnie zaadresowany.
— Weź to i przeczytaj, może nabierzesz lepszego o mnie przekonania i zaklinam cię na wszystkie świętości, zrób co możesz, by te dwa listy, które ci daję, doszły pod wskazanym adresem.
Obiecałem, a w godzinę później, bezpieczny u siebie w mieszkaniu, odczytywałem list, którego ton tak mnie wzburzył, że nie mam ochoty treści jego przytaczać. Jedyną miał tylko dodatnią stronę, że był zwięźle napisany. Wyznawał w nim, że kobiety popchnęły go w życiu do różnych szalonych wybryków i że w samem Geelong ma dwie znajome dziewczyny, które chciałby pożegnać. Wręczył mi dwa listy, ale bez adresów. Pierwszy, trójkątny, miałem zatknąć za rynnę pawilonu przytykającego do placu tennisowego. Prosił bym to uczynił z wszelką ostroż-