Strona:E. T. A. Hoffmann - Powieści fantastyczne 02.djvu/156

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Ten, co wybierze mnie, będzie szczęśliwy, zgodnie z pragnieniami swej duszy“.
— Dukaty — rzekł, — oto moje szczęście, Albertyna zaś również jest tem, czego dusza moja pragnie. — Mówiąc te słowa, otworzył skrzynkę; znalazł w niej pilnik angielski i kartkę z napisem:

Wypełnione twe pragnienie!
W sercu twem niech upojenie
Drga, bo wszystko inne — niczem!
Naprzód z śmiałem idź obliczem:
Wszędy zyskasz powodzenie!

— Ach, — zawołał Benjamin z gniewem — i na cóż mi ten pilnik? Pilnik to nie portret Albertyny. Biorę tę skrzynkę i ofiaruję ją pannie Albertynie, jako dar ślubny.
— Idziesz za daleko, panie — rzekł złotnik — uważaj się za szczęśliwego, że masz ten pilnik; z chwilą zaś, gdy go wypróbujesz, wyznasz, że jest to dar nadzwyczaj cenny. Czy masz przy sobie dukata karbowanego?
— Mam, — rzekł baron tonem żałosnym — ale po cóż to wszystko?
— Obrzynaj go tym pilnikiem.