Strona:E. T. A. Hoffmann - Powieści fantastyczne 02.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


sztoru O... sprowadzi mi damę, którą mam przyjąć w swoim domu w milczeniu i bez ceremoniału. Dama ta, która życzy sobie być znaną jedynie pod imieniem Celestyny, ma tu oczekiwać połogu i tu przyjadą po nią oraz po dziecko, które się urodzi. Jeżeli dodam do tego, że książę prosił mię bardzo gorąco, abym dla niej miał jaknajwiększe względy i że mi przysłał sakwę ze stu dukatami, które znajdziesz w komodzie, to myślę, że raz na zawsze pozbędziesz się trwogi.
— A więc — rzekła burmistrzowa — mamy brać udział w grzechach, jakie popełniają możni tego świata.
Zanim starzec jej odpowiedział, córka jej wyszła z izby i doniosła, że dama pragnie odpocząć w siedzibie, jaką dla niej przygotowano.
Burmistrz przyozdobił, o ile mógł, dwa pokoje na górnem piętrze swego domu i nie mało był zdziwiony, gdy Celestyna go zapytała, czy nie ma jeszcze izdebki z oknem na tyły domu. Odpowiedział najpierw przecząco, poczem dodał, że jeszcze ma niewielki pokój z oknem na ogród, ale że to mała komórka, gdzie zaledwie się zmieści łóżko, stół i krzesło.