Strona:E. T. A. Hoffmann - Powieści fantastyczne 01.djvu/143

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


trzył narzeczoną dla przyszłego pana majoratu, a zatem o żadnej innej mowy być nie może. Wolfgang zamiast udać się do Anglii, jak to uczynić był powinien, powrócił do Genewy, pod przybranem nazwiskiem Borna, i ożenił się z Julią, która po upływie roku powiła syna. Ten po śmierci swego ojca, stał się panem majoratu. Dlaczego Hubert, świadomy całej rzeczy, tak długo milczał, przytoczone były różne powody, jako wynikające z poprzedniej umowy z Wolfgangiem, ale te wydawały się niedorzeczne i jakby dowolnie wymyślone.
Jak piorunem rażony, patrzał baron na sądowego pisarza, który jednostajnym, ochłypłym głosem zwiastował mu owe nieszczęście. Gdy skończył, powstał justycyaryusz, wziął za rękę młodzieńca, którego z sobą przyprowadził, i rzekł, skłoniwszy się przed sądem:
— Mam zaszczyt przedstawić panom barona Roderyka von K., posiadacza majoratu K.
Baron Hubert spojrzał na młodzieńca, który mu spadł jak z obłoków, porywał bogaty majorat i połowę majętności w Kurlandyi, ledwie powstrzymał się ze