Strona:E. T. A. Hoffmann - Powieści fantastyczne 01.djvu/144

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


złości, a pogroziwszy ściśniętą pięścią, nie rzekł ani słowa, i wybiegł z sali sądowej.
Wezwany przez sąd baron Roderyk, złożył dowody, iż w istocie jest tą osobą, za którą się podaje. Okazał wierzytelny wyciąg z ksiąg kościoła, w którym jego ojciec brał ślub. Zaświadczone tam było, iż w tym, a tym dniu, kupiec Wolfgang Born, rodem z K. z panną Julią de St.-Bal, w przytomności znanych osób, połączony został kapłańskiem błogosławieństwem. Okazał również swoją metrykę (był ochrzczony w Genewie jako dziecko spłodzone w prawym związku kupca Borna i małżonki jego Julii St.-Bal); nadto przedstawił różne listy swojego ojca, pisane niegdyś do zmarłej także oddawna matki; listy te przecież podpisywane były jedną literą W.
V. ze smutnym wyrazem twarzy przejrzał wszystkie te papiery, i rzekł dość zakłopotany:
— Teraz Panie Boże dopomóż.
Zaraz nazajutrz baron Hubert von K. podał przez adwokata, którego wybrał sobie na obrońcę, przedstawienie do urzędu w K., domagając się natychmiastowe-