Strona:E. T. A. Hoffmann - Powieści fantastyczne 01.djvu/137

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ograniczone pełnomocnictwo co do zarządu majoratem; niepodobna, abym w nim mieszkał.
Hubert wyszedł z pokoju, i w kilka godzin był już na drodze wiodącej do K.
Zdaje się, że nieszczęśliwy Wolfgang wstał w nocy i chciał się udać do sąsiedniego gabinetu, w którym urządził bibliotekę. Będąc sennym, pomylił się co do drzwi, postąpił naprzód kilka kroków i runął w przepaść. W tem wyjaśnieniu strasznego wypadku jest coś jakby naciąganego. Jeśli baron nie mógł spać, i chciał sobie przynieść książkę z biblioteki, to wyraźnie nie był zaspany, ale i to znów prawda, że mógł się pomylić, i zamiast od biblioteki otworzył drzwi od wieży. Ale te ostatnie były mocno zamknięte, i trzeba było użyć nie małej siły, chcąc je otworzyć.
— Ach, panie justycyaryuszu — zawołał strzelec barona, gdy V. przed zebraną służbą rozwijał swoje wątpliwości, — panie justycyaryuszu, tak się stać nie mogło.
— A jakże inaczej? — zapytał V.
Franciszek był-to poczciwy i wierny chłopak, który z żalu za swoim panem