Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 9.djvu/243

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   233   —

Hortens.  Lutnia już strojna.
Lucencyo.  Oprócz nizkich tonów.
Hortens.  Strojne są tony wysokie i nizkie,
Gbur tylko nizki rozdźwiękiem jest tutaj.
Patrzcie, jak pedant ognisty i śmiały!
Gbur się umizga do mojej kochanki;
Mam ja na ciebie oko, bakałarzu.
Bianka.  Może uwierzę z czasem, dziś nie ufam.
Lucencyo.  O, ufaj, pani! (postrzegają zbliżającego się Hortensya).
Wierzaj! Aeacides
Jest Ajax, imię to po dziadku dostał.
Bianka.  Trudno nie uwierzyć profesora słowu,
Chociaż mam jeszcze pewne wątpliwości.
Skończmy na teraz. Licyo, twoja kolej.
Niech mi przebaczą kochani mistrzowie,
Żem sobie z nimi żartów pozwoliła.
Hortens.  (do Lucencya). Zostaw nas samych, bo w mojej muzyce
Nie mam pisanych pieśni na trzy głosy.
Lucencyo.  Mopanku, wiele robisz ceregielów.
(Na str.). Muszę tu zostać; jeśli się nie mylę,
Piękny muzykant kochać się zaczyna.
Hortens.  Pani, nim weźmiesz instrument do ręki,
Nim zaczniesz palce do strun lutni wkładać,
Od pierwszych zasad sztuki muszę zacząć.
Mam ja skrócone prawidła gamuta,
Dla mych uczennic milsze, skuteczniejsze
Od innych mistrzów zwyczajnej metody;
Wszystko spisałem w skróceniu; racz czytać.
Bianka.  Lecz ja nad gamut dawno postąpiłam,
Hortens.  Lecz nie znasz jeszcze gamuta Hortensya.
Bianka  (czyta). Gamut, ja wszelkiej harmonii podstawa,
A. re, Hortensya miłość ci przynoszę;
B. mi, O, Bianko! przyjmij go za męża!
C. fa, ut, Z serca całego cię kocha;
D. sol-re, Dwie mam nuty na klucz jeden;
E. la-mi, Umrę, gdy się nie zlitujesz.
Zowiesz to gamut? nie jest po mej myśli,
Przenoszę starą metodę, nie jestem