Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 7.djvu/299

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Czego nie tknęła brzytwa lat czternaście,
Zniknie na twego małżeństwa uczczenie.
Taiza.  Do Cerymona listy z Pentapolis
O mego ojca śmierci mu donoszą.
Perykles.  Niechaj go bogi na gwiazdę przemienią!
Tam jednak ślubne wyprawimy gody
I dni tam naszych przepędzimy resztę;
Na tron tyryjski dzieci nasze siędą.
Teraz nam w swoim domu raczysz, panie,
Skończyć cudowne twe opowiadanie.

(Wychodzą wszyscy. — Wchodzi Gower).

Gower.  Potworną miłość jak Bóg karze mściwy,
Antyoch z córką przykład dał wam żywy;
Perykles, jego żona, jego dziecię
Uczą, że cnota, na tym nawet świecie,
Przez życia próby, mimo losów złości,
Zawija wkońcu do portu radości;
Kolejno dał wam Helikanus stary
Obraz honoru, prawości i wiary;
Przykład zacnego dowiódł Cerymona,
Jak piękna mądrość z cnotą połączona.
O Dyonizy czynach gdy wieść głucha
Mieszkańców miasta doleciała ucha,
Z całym ją rodem lud w gniewu godzinie
W własnego domu zagrzebał perzynie,
Na znak, jak karze niebo zagniewane
Występne myśli choć niedokonane.
Tu koniec sztuki; niechaj niebo raczy
Zapłacić szczęściem cierpliwość słuchaczy.