Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 7.djvu/141

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


A dziś, na własnej, drżymy na ich widok!
Kassandra  (za sceną). Płaczcie, Trojanie, płaczcie!
Pryam.  Skąd te krzyki!
Troilus.  Znam głos, szalonej to siostry głos naszej.
Kassandra  (za sceną). Płaczcie Trojanie!
Hektor.  To jest krzyk Kassandry.

(Wchodzi Kassandra w obłąkaniu).

Kassandra.  Płaczcie Trojanie! Miejcie ócz tysiące,
A mam dla wszystkich łez proroczych strugi.
Hektor.  Cicho, o siostro!
Kassandra.  Dziewice, młodzieńcy,
Męże i starcy wiekiem pochyleni,
I niemowlęta tylko płakać zdolne,
Przydajcie wasze, mym krzykom boleści,
Spłaćmy część jęków na nas czekających!
Płaczcie, Trojanie, płaczcie! Do łez gorzkich
Wdrażajcie oczy! Troja musi upaść,
I w gruzach legnie Ilion dziś potężny!
Pochodnia Parys, nasz brat, spali wszystko.
Płaczcie, wołajcie: Heleno, o biada!
Puśćcie Helenę lub Troja przepada! (Wychodzi).
Hektor.  Młody mój bracie, czy te przepowiednie,
Z ust siostry naszej tak groźnie płynące,
W sercu twem żadnej zgryzoty nie budzą?
Czy zawsze krew twa szalenie gorąca,
Nigdy rozumnej nie posłucha rady,
Ni się złej doli w złej sprawie nie lęka?
Troilus.  Bracie Hektorze, nie zawsze wypadek
Sprawiedliwości sprawy jest znamieniem.
Nie powinniśmy hartu duszy tracić,
Choć siostra nasza Kassandra szaleje.
Obłąkanego umysłu szał dziki
Nie nadweręży dobroci tej sprawy,
Za którą walczyć honor nam nakazał.
Co do mnie, większej w tem prywaty nie mam
Jak bracia inni, synowie Pryama;
I nie daj Boże, byśmy chcieli bronić
Sprawy, za którą walczyćby się wzdrygał