Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 7.djvu/124

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Sękatych dębów, gdy skryją się muchy,
Waleczne zwierzę, jak zbudzone burzą,
Sympatyzuje z groźną jej wściekłością,
I rykiem do jej tonu nastrojonym
Wściekłej fortunie odpowiada.
Ulisses.  Królu,
Ty Greków wodzu i nerwie i kości,
Sił naszych serce i ożywna duszo,
W którym się winny wszystkie myśli skupiać,
Słów moich słuchaj. Zaczynam od hołdu,
Który (do Agam.) twej mowie, wszystkich królów królu,
(Do Nestora) I twojej, wieku odziany powagą,
Słusznie należy. (Do Agam.) Słowa twoje godne,
By Greków ręką na śpiżu wyryte
Były nauką dla przyszłych pokoleń;
(Do Nestora) Jak twe są godne, dostojny Nestorze,
By w srebrze kute, powietrznym łańcuchem
Jak oś, na której świat się toczy, silnym,
Do wymownego twojego języka
Helenów uszy przybiły na zawsze.
Raczcie — jednakże — ty wielki — ty mądry —
Cierpliwie słuchać mowy Ulissesa.
Agamemn.  Królu Itaki, mów, bo się nie lękam,
Żeby czcze słowa, ciężkie a bez treści
Z twych ust płynęły, jak nie mam nadziei,
Żebym z zjadliwych Tersyta ust słyszał
Dźwięczną muzykę, dowcip lub wyrocznie.
Ulisses.  Na swych podstawach nie stałaby Troja,
A miecz wielkiego Hektora od dawna
Panaby nie miał, bez przeszkód następnych:
Powaga władzy poszła w zapomnienie;
Ile namiotów greckich na dolinie,
Tyle się pustych wyrodziło stronnictw.
Jeżeli namiot wodza nie jest ulem,
Gdzie każda pszczoła swą przynosi zdobycz,
Jak miodu czekać? Gdzie władz stopniowanie
Osłania maska, tam i najmniej godny
Z najzasłużeńszym pod maską się mierzy.