Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 7.djvu/123

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Gdy wszystkie czyny uplynionych wieków,
Których nam pamięć dzieje przechowały,
Nigdy w spełnieniu nie ziściły kształtów,
Jakie w poczęciu twórcza myśl im dała?
Czemuż was klęski nasze mają smucić?
Czemu z boleścią za hańbę bierzecie
To, co Jowisza próbą tylko było,
By nieugiętą w was odkryć wytrwałość?
Metalu tego nie jawi się czystość
W szczęścia uśmiechach, bo głupi i mądry,
Tchórz i waleczny, artysta i partacz,
Twardy i miękki, wszyscy w pomyślności
Jednej pozornie wydają się próby;
Lecz gdy zawyje przeciwności burza,
Wachlarz jej wszystko co lekkie, odwieje,
Zostanie tylko masa pełna treści,
Bogata w wartość, niezmieszana z niczem.
Nestor.  Agamemnonie, pozwól Nestorowi
Z winnem potęgi twej poszanowaniem
Dopełnić myśli słów twoich ostatnich.
Tylko w nieszczęściu próbuje się serce.
Na cichem morzu, lada łódź, jak cacko,
Ślizga się śmiało po cierpliwej piersi,
Żegluje z nawą o bokach potężnych;
Lecz niech surowy rozdrażni Boreasz
Łagodną Tetys, a zobaczysz okręt
Olbrzymim bokiem siekący wód góry,
Jak Perseusza uskrzydlony rumak,
Pośród przestrzeni dwóch mokrych żywiołów.
Gdzie teraz łódka, co śmiała przed chwilą
Z dębem się mierzyć ścianą papierową?
Lub do bezpiecznej uciekła przystani,
Lub była jednym dla Neptuna kąskiem.
Tak i waleczność, pozorna lub szczera,
Tylko się w burzach fortuny objawia;
Kiedy jej słońce w całym świeci blasku,
Giez dręczy trzodę więcej niźli tygrys;
Ale gdy wicher ugina kolana