Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 6.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Jakby wchodząc do świątyni, Szekspir przyobleka szatę nową, poważniejszą, świąteczną. Świątynią są tu dzieje, które długo nawykł świat szanować, jakby wzór tego, ku czemu ludzkość podnieść się może ducha potęgą.
Koryolan jest obrazem ściśle historycznym, miejscami dosłownie przepisywanym z Plutarcha. Na dramatyczną budowę nie potrzebował się silić poeta, stworzył ją sam charakter bohatera, a najkunsztowniej obmyślana tkanka, nie sprosta tej nagiej prawdzie, takiej, jaką tradycye przyniosły. Cały dramat odgrywa się tu w duszy jednego człowieka, którego wizerunek wypełnia tragedyą, na niego zlały się wszystkie blaski, około niego obraca się ten mały świat, co go otacza.
Jakkolwiek charakter Koryolana jest już w Plutarchu wskazanym, Szekspir go wypełnia, uwydatnia, dodaje doń rysy nowe i odstępuje nawet od prototypu swego, gdy mu to jest dla silniejszego odmalowania człowieka potrzebnem. Tak naprzykład królewskie owo wnuczę, wychowańca matrony Wolumnii, poeta, jak historyk, nie chciał uczynić szorstkim, dzikim, nietowarzyskim; w stosunkach z rodziną, z przyjacioły czyni go łagodnym, czułym, dobrze wychowanym patrycuszem, w zetknięciu tylko z tłumem Koryolan dumnym się staje i ostrym. U Plutarcha jest nim dla wszystkich.
Szekspir chciał w nim odmalować nieugiętego patrycyusza, który w stoicyzmie szlachetnym, w utrzymywaniu godności osobistej, całe życia zadanie zamyka. Temu charakterowi niespożytemu ustępować musi wszystko: sprawa kraju, miłość rodziny, przyjaźń, zwiazki. Ugiąć się nie umie, choćby dla ocalenia życia. Poczucie godności własnej, duma rodowa idzie u niego przedewszystkiem. Nie zna on strachu, ale też nie zna litości, nawet nad sobą samym. Takim nadludzko żelaznym mężem chciał mieć poeta Koryolana; takim w istocie musiał być patrycyusz rzymski, czujący instynktowo, że powinien był stać, jako wzór i ideał człowieka dla narodu, bo to właśnie było i jest posłannictwem wszelkiego patrycyatu. Takimi są wszyscy bohaterowie pogańskiego Rzymu; niezłomny charakter stanowił ich siłę i piękność.
Dramat rozpoczyna się wzburzeniem ludu, który winę głodu i nędzy swej przypisuje patrycyuszom, a najmocniej roz-