Strona:Dzieła Williama Shakspeare I tłum. Hołowiński.djvu/288

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
278
ROMEO I JULIA.
ROMEO.

Bądź spokojną, mój człowiek jak grób milczący.

MAMKA.

Dobrze, panie. Moja pani najsłodsza osoba: Boże, Boże! — Kiedy jeszcze była małém, paplącém panięciem, — o — Jest w mieście niejakiś hrabia Parys, który do niéj cholewki smali: ale dobra dusza, wolałaby raczéj widziéć ropuchę, prawdziwą ropuchę, jak jego. Czasem ją drażnię i mówię, że Parys najładniejszy w świecie chłopiec: ale ręczę panu, że kiedy to mówię, wygląda tak blada jak chusta. Rozmaryn i Romeo czy się nie zaczynają od jednej litery?

ROMEO.

Tak, mamko, cóż z tego od R.

MAMKO.

Ach, drwiarzu! err, to tylko warczy tak pies: o, wiem, żc się od innej litery poczyna: najpiękniejsze wiersze napisała o panu i rozmarynie, bardzo cię to ucieszy jak usłyszysz.

ROMEO.

Poleć mię twojéj pani.

MAMKA.

Dobrze, po tysiąc razy. — Pietrze!

PIOTR.

Słucham.

MAMKA.

Pietrze, weź mój wachlarz i pójdziemy.

(wychodzą.)