Strona:Dzieła Williama Shakspeare I tłum. Hołowiński.djvu/145

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
135
AKT CZWARTY.
KRÓL.

Cóż przez to rozumiesz?

HAMLET.

Nic, tylko chcę pokazać, jakim sposobem może król przecisnąć się przez gardło nędzarza.

KRÓL.

Gdzie Poloniusz?

HAMLET.

W niebie; poszlij go tam obaczyć: jeśli twój posłaniec tam go nie znajdzie, to na innem miejscu sam poszukaj. Ale istotnie, kiedy go za miesiąc nie znajdziecie, to go zwąchacie idąc po schodach na galeryą.

KRÓL, do niektórych ze świty.

Iść go tam szukać.

HAMLET.

Zaczeka póki nie przyjdziecie.(Wychodzą niektórzy).

KRÓL.

Dla bezpieczeństwa twego, Hamlecie,
Które mi drogie tak, jak bolesne
To co zrobiłeś, — ztąd cię wyprawiam
Z wielkim pośpiechem: wybierz się przeto;
Okręt gotowy, wiatry pomyślne,
I towarzysze twoi czekają,
Wszystko gotowe w drogę do Anglii.

HAMLET.

Do Anglii?

KRÓL.

Tak, Hamlecie.

HAMLET.

Dobrze.

KRÓL.

Istotnie dobrze, gdybyś tylko widział nasze zamiary.