Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. IX.djvu/98

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
92
MIARKA ZA MIARKĘ.

Źe on was poznał, i wszelkie w przyszłości
Tamować szczęście. Jego zaś majątki.
Przez konfiskatę choć nam się należą,
Wam przeznaczamy jako wiano wdowie,
Byście lepszego mogli knpić męża.
Maryanna. O, drogi panie, nie żądam innego,
Ani lepszego małżonka.
Książę. Daremne
Wasze żądanie; wyrok nasz niezmienny.
Maryanna (klęka). Szlachetny książę!
Książę. Płonne wszelkie trudy
Precz z nim — na pieniek!

(Do Lucya).

Teraz ty, mospanie
Maryanna. O, drogi książę!... Pomóż Izabello,
Użycz mi kolan, ja całego-ć życia
Na twe usługi użyczę!
Książę. Daremnie
Wbrew rozumowi nalegacie na nią.
Gdyby tu klękła, błagając o łaskę
Dla takiej sprawy, toby duch jej brata
Swoją kamienną rozsadził łożnicę
I z zgrozy siostrę stąd porwał.
Maryanna. O, słodka
Ma Izabello! Uklęknijcie przy mnie,
Podnieście ręce i milczcie, ja sama
Przemawiać będę. Z grzechów ulepieni
Wszyscy są ludzie i zwykle, jak mówią,
Tem się lepszymi stają, jeśli przedtem
Byli cokolwiek złymi; tak i mąż mój...
Nie użyczycie-ż kolan, Izabello?
Książę. On za śmierć Klaudya umrze.
Izabella. O, litośny,
O, drogi książę! Na skazańca tego
Raczcie tak patrzeć, błagani, jakby dzisiaj
Brat mój żył jeszcze. Niemal mi się zdaje,
Ze póty w czynach swoich był uczciwy,
Póki nie ujrzał mnie; gdy tak się stało.
Niech nie umiera. Brat mój wedle prawa
Zginął, spełniwszy czyn, za który umarł.