Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. IX.djvu/254

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
248
CYMBELIN.



AKT TRZECI.

SCENA PIERWSZA
Brytania. Sala w pałacu Cymbelina.
Wchodzą: z jednej strony CYMBELIN, KRÓLOWA i KLOTEN z orszakiem, z drugiej KAJUSZ LUCYUSZ i jego towarzysze.

Cymbelin. Czegóż więc od was chce Augustus Cezar?
Lucyusz. Gdy Juliusz Cezar, który dotąd żyje
W pamięci ludzi i nigdy nie zejdzie
Z ich ust, ni uszu — bawił tu w Brytanii
Jako zwycięzca — przyrzekł Kasybelan,
(Zawdzięczający pochwałom Cezara
Chwałę swą, prawda, nie mniejszą od zasług),
W imieniu własnem i swojego rodu
Rzymowi płacić haracz: trzy tysiące
Funtów. — Ten haracz jednak od lat kilku
Zalega, panie.
Królowa. Co więcej: i nadal
Zalegać będzie.
Kloten. Dość jeszcze Cezarów
Minie się, zanim przyjdzie nowy Juliusz.
Toż nie myślimy bynajmniej opłacać
Prawa do naszych nosów.
Królowa. Inne czasy!
Los, co pozwolił Rzymowi nas podbić,
Dzisiaj nam sprzyja. Wspomnij, królu-panie,
Dzielnych swych przodków i to, jak natura
Obwarowała nam wyspę. Wśród morza,
Brytania istnym jest Neptuna fortem,
Skał otoczona dzikich palisadą,
Falami morza i ławami piasku,
Co raczej pożreć mogą niż dopuścić
Czyjkolwiek najazd. Ujarzmił nas Cezar,
Lecz grą słów znanych: veni, vidi, vici,
Nie tu się chełpił. Przeciwnie, dwa razy
Cofał od brzegów swą flotę — bezsilną
Igraszkę w ręku owych mórz straszliwych.