Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. III.djvu/37

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
29
AKT DRUGI. SCENA DRUGA.

A choć jest tylko cieniem twego syna,
Staje się słońcem, co mnie robi cieniem.
Przysięgam, nigdym ciebie tak nie kochał,
Dopókim nie obaczył się oprawnym
W pochlebnem ślicznych oczu jej źwierciedle.
Bękart. Oprawny w śliczne oczu jej źwierciadło,
W zsuniętych zmarszczkach brwi jej zawieszony.
Ulokowany w sercu! — Sam szpieguje
Siebie miłośny zdrajca. — Żal się Boże,
Że zawieszonym, oprawionym będzie
W tak ślicznych ramach gbur nieociosany.
Blanka. Wola mojego wuja jest w tej mierze
I moją wolą. Jeśli w twej osobie
On coś spostrzega, co mu się podoba,
To, co on widzi, co mu się podoba,
Ja mogę łatwo przenieść i w mą wolę.
Lub, jeśli żądasz, bym wyraźniej rzekła,
Mogę polecić to miłości mojej.
Zresztą nie myślę ci pochlebiać, książę,
Że wszystko w tobie jest miłości godnem;
To tylko powiem, że nic w tobie nie ma,
(Chociażby nieuk jaki był twym sędzią),
Coby na niechęć zasługiwać mogło.
Król Jan. Co mówi młoda para? co ty? Blanko!
Blanka. Ze honor każe mi wypełniać święcie,
Co mądrość twoja czynić rozkazuje.
Król Jan. Powiedz, delfinie, możesz że ją kochać?
Delfin. Zapytaj, królu, czy się mogę wstrzymać,
Bym jej nie kochał? Ja ją szczerze kocham.
Król Jan. Daję ci zatem Normandyę i Anżu,
Poatu, Turen, Man, te pięć prowincyi
Wraz z nią w posagu, i w dodatku jeszcze
Trzydzieście tysięcy mark angielskiego
Złota. — Filipie! jeśli się podoba,
Każ-że swym dzieciom podać sobie ręce.
Arcyks. austryacki. I usta także; bo pamiętam dobrze,
I jam tak zrobił, gdym był zaręczony,
Król Filip. Teraz otwórzcież nam już bramy wasze.
Niech wnijdzie przyjaźń przez was skojarzona.
W kaplicy Matki Boskiej uroczyście