Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. III.djvu/366

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
358
KRÓL HENRYK IV. CZĘŚĆ DRUGA.

Ciebie samego zelżył i znieważył,
A jam działając w twem imieniu panie,
Milczenie twemu nakazał synowi
Jak najłagodniej! Zważywszy to wszystko,
Sądź mię już potem, jak król i jak ojciec,
W czem wykroczyłem przeciw memu miejscu?
Mojej osobie? i czci ku monarsze?
Król. Masz słuszność sędzio! zważyłeś rzecz dobrze
A więc zachowaj nadal miecz i szale.
Życzę ci, abyś wznosząc się w zaszczytach,
Dożył i patrzył na mojego syna,
Coby ci równie jak ja był posłusznym
W tej smutnej chwili, której nie chciej pomnieć
A ja bodajbym dożył i powtórzyć
Mógł słowa ojca, że „jestem szczęśliwy,
Gdy mam człowieka, co dosyć jest śmiałym
Do domierzenia prawa na mym synu,
I nie mniej jestem szczęśliwym, że syn mój
Nie śmiał oporu czynić władzy prawa!“
Pod straż mię oddać jakeś się nie wahał,
Tak ja w twe ręce nie waham się oddać
Miecza bez skazy, do któregoś nawykł.
Noś go, milordzie, tak śmiało, bezstronnie,
Jak w mojej sprawie. Oto ci ma ręka!
Bądź mej młodości ojcem! Twoje słowa
Głos mój powtarzać będzie z zaufaniem,
A me nieśmiałe zamiary przechodzić
Będą powinny przed sąd twej mądrości.
Chciejcie mi wierzyć w tem, kochani bracia:
Wszystkie me błędy i zdrożne skłonności
Tuż zagrzebane w grobie mego ojca,
Duch jego odtąd pozostał nademną,
I sił mi doda, by oczekiwania
Świata zawstydzić, zmylić przepowiednie,
I na pozorach oparty sąd ludzki
O fałsz przeświadczyć. Przypływ krwi, co dotąd
Po tylu dzikich miotał mną pobrzeżach,
Odpłynie teraz w spokojną toń morza
I będzie zawsze równym i wspaniałym.
Wkrótce zwołamy najwyższy parlament.