Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. III.djvu/33

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
25
AKT DRUGI. SCENA DRUGA.

Król Jan. Z czyjejże są strony
Mieszkańcy miasta.
Król Filip. Cóż? Obywatele!
Kogoż dla Anglii przyznajecie królem?
Pierwszy obywatel. My? — Króla Anglii, jeśli go przyznamy.
Król Filip. Więc mnie przyznajcie, ja mam jego prawa.
Król Jan. Mnie, który króla mam i moc i prawa,
Co sam w osobie swojej działam, będąc
Panem i waszym i waszego miasta.
Pierwszy obywatel. Większa potęga tego nam zabrania,
Póki wątpliwość trwa, my w bramach naszych
Skrupuły nasze zamkniem razem z sobą.
Bojaźń króluje u nas. Niech król inny
Tę bojaźń zwalczy lub ją z tronu złoży.
Bękart. Jak mi Bóg miły! wszak ci obszarpańcy
Żartują sobie i z was drwią, królowie!
Bezpiecznie stojąc za ścianami swemi,
Jak na teatrze rozdziawiają gęby
Na wasze sceny i śmiertelne akty.
Baczcież, królowie, pójść za moją radą.
Jak niegdyś buntownicy uczynili
W Jerozolimie, tak i wy uczyńcie:
Bądźcie na chwilę przyjaciółmi, oba
Natężcie wspólną czynność waszej zemsty
Ku temu miastu, z wschodu i zachodu
Francya i Anglia niech skierują na nie
Bijące działa, pełne po sam gardziel,
Dopóki grzmot ich nie rozgromi w kęsy
Kamiennych boków wzgardliwego miasta,
Grajcie bez przerwy do tej podłej zgrai,
Póki wpośrodku ruin i zniszczenia
Nie będzie nagą, jak powietrze, potem
Rozłączcie wasze połączono siły,
Rozdzielcie barwy pomieszane; stańcie
Twarz przeciw twarzy, ostrze przeciw ostrzu.
Wtenczas fortuna wyzwie z którejkolwiek
Strony swojego ulubieńca, jemu