Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. III.djvu/277

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.




AKT PIERWSZY.

SCENA PIERWSZA
WARKWORT przed zamkiem NORTUMBERLANDA. Odźwierny przed bramą. Wchodzi LORD BARDOLF.

Lord Bardolf. Któż tu odźwiernym? Hola! gdzie jest hrabia?
Odźwierny. Kogoż oznajmię?
Bardolf. Powiedz hrabiemu, że go tutaj czeka
Lord Bardolf.
Odźwierny. Jego szlachetność przechadza się teraz
Po tym ogrodzie. Pan niech tylko raczy
Zapukać w drzwiczki, a hrabia odpowie.

(Wchodzi Nortumberland).

Bardolf. Otoż i hrabia!
Northumberland. Jakież nowiny? mój kochany lordzie!
Każda nam teraz chwila matką dziwu!
Cóż bo za czasy! niezgoda jak rumak,
Gdy zerwie przywieź od pełnego żłobu,
Leci na oślep i wszystko tratuje.
Bardolf. Szlachetny hrabio! przynoszę ci wieści
Pewne z Shrewsbury.
Northumberland. I dałby Bóg, dobre?
Bardolf. Dobre, jak tylko serce pragnąć może.
Król z ręki syna waszego milordzie
Śmiertelnie ranion, Monmuth legł na miejscu,
Bluntów obudwu pozabijał Duglas.
Młody Lankaster, Westmoreland, Staford
Uciekli z pola. A ten wieprz Monmutha