Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. III.djvu/276

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
268
PROLOG.

Lecz cóż? od prawdy miałażbym wam zacząć?
Wszakżem powinna rozszerzyć dokoła,
Że Henryk Monmouth padł z szlachetnej ręki
Hotspura Persy — i że przed wściekłością
Lorda Duglasa sam król poświęconą
Głowę swą skłonił już niemal do grobu!
Takie pogłoski rozsiałam też wszędy,
Po wiejskich chatkach od błonia Szrewsbury.
Aż do zamczyska porosłego mchami,
W którem Hotspura ojciec Nortumberland
Z wprawą starości, udaje chorego.
Wciąż przebiegają zadyszani gońce
Z jedną po drugiej moją wiadomością,
Zrywając kłamstwa wprost z języków Wieści
Miłe a gorsze niż prawda w swej treści.

(Wychodzi).
Dzieła Wiliama Szekspira T. I - ornament from p.663.jpg