Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. II.djvu/225

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
217
AKT PIĄTY. SCENA TRZECIA.

Zbliż się tu, słuchaj:
W Partyi przed laty, wziąłem cię w niewolę,
Darowałem ci życie, tyś mi za to
Przysiągł wypełnić z całem poświęceniem
Wszystko, cobądź ci kiedykolwiek każę.
Nadeszła chwila: dotrzymaj przysięgi!
Wracam ci wolność. Lecz pierwej tym mieczem,
Który tkwił niegdyś w wnętrznościach Cezara,
Przeszyj mi łono. Nie marnuj przełożeń;
Oto rękojeść. Skoro twarz zasłonię
Ot tak, pchnij ostrzem. Pomszczonyś Juliuszu!
Ten sam, coć zabił, miecz tonie w Kasyuszu.

(Umiera).

Pindar. Jestem więc wolny: nie byłbym nim jednak,
Gdybym był wcześniej panem mojej woli.
Kasyuszu, żegnam cię! W świat idzie Pindar,
Gdzie nigdy rzymska nie postanie noga.

(Wychodzi).
(Tytyninsz wraca z Messalą).

Messala. To tylko prosty odwet, Tytyniuszu,
Bo Brutus zadał taką samą klęskę
Oktawiuszowi, jak Antoniusz legiom
Kasyusza.
Tytyniusz. Wieść ta pocieszy Kasyusza.
Messala. Gdzieżeś zostawił go?
Tytyniusz. Na tym pagórku,
Z sługą Pindarem.
Messala. Nie onże to leży?
Tytyniusz. Ktoś, co tak leży, nie żyje. O, bogi!
Messala. Onże to? powiedz.
Tytyniusz. On to był, Messalo,
Ale Kasyusza już nie ma. O, słońce!
Jak twój promienny krąg krwawo zachodzi.
Tak krwawo zaszła Kasyuszowa gwiazda.
Zgasło z nią słońce Rzymu! Dzień nasz zamierzchł;
Chmur, dżdżów i cieniów zaczyna się państwo.
Ciąg naszych czynów przerwany. Zwątpienie
O naszej sprawie czyn ten wywołało.
Messala. Tak jest, zwątpienie czyn ten wywołało.
O! błędzie, dziecię fatalne rozpaczy!