Strona:De Segur - Gospoda pod Aniołem Stróżem.djvu/5

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


I.
Na łasce bożej.

Było chłodno, ciemno i drobny, przenikliwy deszcz rosił ziemię. Nad brzegiem drogi, pod starym dębem, spało dwoje dzieci. Mały, może trzyletni chłopczyk leżał na kupce liścia, gdy starszy, równie mały bo zaledwie sześcioletni, pomieścił się u jego nóg, aby go ogrzać własnem ciałem. Młodszy ubrany był w prostą, wełnianą sukienkę, ale starszy okrył jego ramiona i piersi własnym kaftanem, chociaż sam drżał z zimna i podczas snu wstrząsały nim dreszcze, pozostał bowiem tylko w jednej koszuli i w pantalonikach z bardzo rzadkiej materyi. Twarz jego miała wyraz bolesny; na wychudłych policzkach znać było ślady tylko co oschłych łez; mimo to spał twardo trzymając w jednym ręku pamiątkowy pieniążek zawieszony na szyi, na czarnym sznureczku, w drugiej zaś rączkę młodego chłopca.
Obaj musieli być bracia, gdyż byli bardzo do siebie podobni, tylko że młodszy miał pełne