Strona:De Segur - Gospoda pod Aniołem Stróżem.djvu/144

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Jak ksiądz o tem możesz wiedzieć, kiedy od tamtego czasu nie był wcale u nas?
— Powiedział mi Moutier, odpowiedział łagodnie proboszcz. Przebaczam ci jednak twoje niestosowne odezwanie się i pragnę zatrzymać przy sobie dopóty, dopóki coś lepszego dla siebie nie zdarzy się. Chodź, niema co rozwodzić się nad całym tym przedmiotem, bo już obiad gotów.
Piotrek wprawdzie czuł się zawstydzonym, ale jednak jadł z takim smakiem i z taką obojętnością, jakby sumienie nie czyniło mu żadnego wyrzutu. Proboszcz jednak mocno zaniepokojony, postanowił z jeszcze większą dobrocią obchodzić się z niesfornym chłopakiem.

XVII.
Pierwsza stacya generała.

W tym czasie, kiedy Piotrek stawia się hardo i okrada swego dobroczyńcę, a Jakób go broni i zyskuje nowe pochwały w szkole; kiedy Elfy liczy dnie i godziny powrotu przyszłego swego małżonka, a pani Blidot czuwa bacznem okiem nad wszystkiem, spieszą nasi podróżni raźnym krokiem, chociaż Moutier z pewnym niepokojem spogląda na generała. Przez pierwsze pół godziny szedł on dziarsko i śmiało, nie odpoczywając, lecz im bardziej oddalali się, tym powolniejszym wlókł się krokiem. Pocił się, chłodził chustką i sapał jak miech kowalski. Moutier