Strona:Dar tęczowy.djvu/15

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 13 —

mateczka, opowiadano bowiem nieraz, że przyjaciółka mieszka w małym, ślicznym domku, leżącym u stóp prawie zamku.
Stanął więc pod oknem i czekał, czy kto nie wyjdzie.
Mąż przyjaciółki pierwszy ujrzał stojącego chłopca i wszedłszy do izby zapytał jego matki:
— Jak myślisz, kto stoi u nas pod oknem?
— Nie odgadnę — odpowiedziała zaciekawiona.
— Nikt inny, tylko twój synek Zbyszek.
— Boże! co się stało? — zawołała w najwyższem przerażeniu.
Otwarto drzwi i wszedł kurzem pokryty Zbyszek.
— Zbychu! co z tobą? Czegoś przyszedł?
— Chciałem Ci, mamo, list oddać, przynieśli go podczas obiadu!
Matka czytała długo, poczem łzy wielkie spłynęły po jej rozradowanej twarzy.
— Dzięki Ci, Boże! — zawołała.