Strona:Dar tęczowy.djvu/16

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 14 —

Ale Zbyszek spytał ją zdziwiony:
— Mamo, dlaczego płaczesz?
— Z radości, moje dziecko, żeś mi ten list przyniósł, — odpowiedziała wzruszona.
Wtedy Zbyszek pomyślał: — Ach, wiem teraz, tak jak mama z radości, tak i Anioł płakał i płacze, gdy deszcz zrosi ziemię i kwiaty i drzewa odświeżają się.
Gdy Zbyszek po kolacji i małym wypoczynku wyszedł na podwórze, posłyszał głos za sobą:
— Zbyszku! chodź do mnie!
Głos ten był mu znany. To siwowłosa dama wołała nań miłym i dźwięcznym głosem.
Wypadł na drogę. Przed nim stał powóz w teżsame zaprzężony rumaki, a w powozie siedziała dama.
W ręku jej widniała złocista miseczka o siedmiu barwach tęczy.
— Zbyszku, — rzekła łaskawie do chłopca, — masz dobre oczy i serce dobre, wiem coś zrobił dla matki.