Strona:Dante Alighieri - Boska komedja (tłum. Porębowicz).djvu/44

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


58 
»O ty uprzejmy mantowański cieniu,

Którego imię trwa i pełne chluby
Trwać będzie, póki żywota stworzeniu;

61 
Oto miły mój, a losom nieluby

Takie przekory napotkał w swej drodze
Na pustych progach, że nie wytrwał próby,

64 
Wracał i zbłądził; a lękam się srodze

Słysząc, co o nim powiadano w górze,
Czy mu nie późno z posiłkiem przychodzę.

67 
Więc z ozdobnemi słowy pospiesz, nuże!

Niechaj go zbawi twa pomoc i rada
I niech ja o nim więcej źle nie wróżę.

70 
Jam Beatrycze, która do cię gada:

Z miejsc idę, które wnet odzyskać życzę;
Miłość mię wiodła i teraz mną włada.

73 
Kiedy powrócę przed pańskie oblicze,

Chwalić cię będę i często i szczerze«.
Zamilkła, a ja do niej: »Beatrycze!

76 
O zacna pani, z której jedno bierze

Tę moc ród ludzki[1], że przeszedł stworzenia
Żyjące w nieba najwęższego sferze;

79 
Tak mię ochota służby rozpłomienia,

Ze nie usłużę nigdy nadto wcześnie
I tutaj dość mi jednego skinienia.

82 
Lecz powiedz przecie: Nie lękasz się w cieśnie

Naszej śródziemnej zstępować otchłani
Z szerokich dziedzin, gdzie ci radość wskrześnie?«

85 
A na to rzekła mi ta jasna pani:

»Pokrótce zadość twej chęci uczynię.
Bym zejść się bała, nikt mi nie przygani;


  1. z której jedno bierze — Tę moc ród ludzki. Dzięki Beatryczy wyobrażającej wiedzę teologiczną, ród ludzki przeszedł godnością wszystkie stworzenia żyjące w najwęższej sferze nieba księżycowego, tj. na ziemi.