Strona:Dante Alighieri - Boska komedja (tłum. Porębowicz).djvu/287

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


58 
Samotną duszę spostrzegam w tej chwili,

Wyglądającą, jakby nas czekała:
Jej nas przewództwo pewno nie omyli«.

61 
Podejdziem. Jakże dumna i wspaniała

Stałaś, z lombardzkiej ziemi maro blada,
W toczeniu źrenic taka opieszała!

64 
Do przechodzących słowem nie zagada,

Puszczając mimo; tylko okiem śledzi
I patrzy nakształt lwa, co się pokłada[1].

67 
Mistrz przystąpiwszy, słowa me wyprzedzi,

Prosząc, by drogę wskazała nieznaną.
Mara nie raczy dać wprost odpowiedzi,

70 
Ale o kraj nasz zapyta i miano.

Więc Wódz mój: »Mantua«, zaczął. Na dźwięk ony,
Duch jakby nagle w połu go złamano,

73 
Rzucił się, cały ku nam wychylony:

»Jam Sordel! Mantua wspólna nam rodzica!«[2]
I objął jeden drugiego ramiony.

76 
Biedna Italia, bólu gościnnica,

Śród wielkiej burzy bez sternika nawa;
O, już nie pani ludów, — nierządnica!

79 
Uczcić rodaka, patrz, jak biegła żwawa

Na same ziemi rodzinnej odgłosy
Pełne słodyczy, jedna dusza prawa!

82 
A twoi żywi wzajemnymi ciosy

Gubią się i żrą nieustannym bojem
W obrębie muru jednego i fosy!

85 
Spojrzyj nieszczęsna po wybrzeżu twojem

I murach; potem spojrzyj na swe łono:
Jest-że kąt, coby cieszył się pokojem?


  1. W. 61—66. Dante gdy chce kogo uczcić, umie jednym rysem nadać mu piętno niezrównanego majestatu.
  2. Jam Sordel! Mantua wspólna nam rodzica. Mantua była miejscem rodzinnem Wirgiljusza; stamtąd równie pochodził Sordello, trubadur włoski, piszący po prowancku, w wielkiej będący czci u spółczesnych dla dostojeństwa i powagi. Między jego poezjami lirycznemi sławny jest Żal na śmierć Blacatza, zamieniony w piorunującą satyrę na królów i książęta. Działał w czasie 1225—1250 r. Na ironii Sordella Dante kształcił się niezawodnie.