Strona:Dante Alighieri - Boska komedja (tłum. Porębowicz).djvu/171

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


10 
Pod stopy nasze już księżyc podchodzi[1],

Wnet się nam kończy wolność wędrowania,
A jeszcze wiele obejrzeć się godzi«.

13 
»Gdybyś przyczynę poznał, co mię skłania«

Rzekłem, »tak baczne puszczać w dół źrenice,
Może dłuższego pozwolił-byś stania«.

16 
Wódz już odchodził; krok jego pochwycę

I w drodze kończąc przemowy, dodaję:
»Oto zapuszczam wzrok w ciemną ulicę

19 
Pomiędzy duchów nieszczęśliwe zgraje;

Może jednego z krewnych mych wyśledzi,
Co tu kosztowną odpłatą się kaje«.

22 
A Mistrz mój na to: »Niechże się nie biedzi

Myśl nad krewniaka duszą pokalaną;
Ty indziej patrzaj: on gdzie wpadł, niech siedzi.

25 
Palcem na ciebie pod przełęczy ścianą

Wskazując kinął i groził surowie;
Geri del Bello[2] na niego wołano.

28 
Wzrok miałeś wówczas na uciętej głowie

Altafortowej stannicy barona,
Żeś go niebaczył; potem znikł w parowie«.

31 
»Wodzu, myśl moja zaniepokojona,

Że jego gwałtem z żył wypruta dusza
Od uczestników hańby[3] niepomszczona

34 
Wzgardą się na mnie należną obrusza;

Stąd przeszedł milcząc, nasrożywszy lice,
A to mię bardziej do litości zmusza«.

37 
Takeśmy gwarząc przyszli na granicę

Wału, skąd zajrzeć można było w głębie,
Gdyby świt jaki rozjaśnił ciemnicę.


  1. Pod stopy nasze już księżyc podchodzi. Wirgiljusz chce rzec, że na ziemi minęło południe, gdyż podczas pełni księżyc wieczorem jest na horyzoncie, o północy na zenicie, o południu na nadirze tj. pod nogami wędrowców dążących do środka ziemi.
  2. Gino del Bello, syn Bella Alighierego, człowiek kłótliwy, intrygant, zabity w kłótni z jednym z Sacchetti’ch.
  3. Od uczestników hańby niepomszczona. Według praw vendetty rodzina, która nie pomściła śmierci krewniaka, okrywała się hańbą.