Strona:Dante Alighieri - Boska komedja (tłum. Porębowicz).djvu/145

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


133 
»Bliżej niż sądzisz, jest tu most, co z dołów

Studziennych aż do wielkiego koliska
Przecina wszystkie koryta wądołów,

136 
Jedno naszego sobą nie przyciska,

Jako że runął; owym powalonym
Mostem wam drogę uścielą zwaliska«.

139 
Mistrz stał przez chwilę z czołem pochylonem,

Potem rzekł: »Licho swej użył przekory
Ten, co tam łotrów rozszarpuje szponem«.

142 
Mnich na to: »Uczą bolońskie doktory

O czarta złości, a między innemi,
Że ojcem fałszu jest, do kłamstwa skory«.

145 
Tu Mistrz wyruszył kroki ogromnymi,

Twarz jego była gniewem pomieszana;
Zaczem wyszedłem z obarczonych ziemi

148 
W ślad ukochanej stopy mego Pana.






PIEŚŃ XXIV.[1]

W owej-to porze młodzieńczego roku[2],

Gdy słońce włosy na Wodniku stroi,
Noc do długości dnia przymierza kroku;

Gdy szron po polach śnieżnej siostry swojej

Obraz barwami białemi wymości,
Który się jednak długo nie ostoi;

Kmiotek, któremu już głód w chacie gości,

Wstaje i wyjrzeć idzie, jak na dworze,
A tam ci niwa calutka w białości.


  1. Koło VIII, jar 7. Złoczyńcy.
  2. W. 1—18. Jedna z najciekawszych figur stylu dantejskiego: akt duchowy wyrażony rozwiniętym na całą scenę dramatyczną obrazkiem przyrody.