Strona:D. M. Mereżkowski - Julian Apostata.pdf/162

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


że się o tem nie dowiedziałem wcześniej! Nie widziałem jeszcze nigdy tak wesołego cmentarza.
Dostali się do szerokiego dosyć pomieszczenia, zwanego „cubiculum” — sala spoczynku. Mnóstwo lampek paliło się po ścianach; ksiądz odprawiał wieczorne nabożeństwo. Za ołtarz służyła górna płyta mogiły jednego z męczenników, umieszczona na sklepionym w kształcie arkady grobie (arcosolium). Zebrało się sporo pobożnych w długich białych szatach, a twarze wszystkich były rozpromienione. Myrra na klęczkach, oczyma, pełnemi dziecięcej miłości, spoglądała na Dobrego Pasterza, wyobrażonego na sklepieniu podziemia.
W katakumbach wznowiono zarzucony oddawna przez Kościół zwyczaj pierwszych wieków chrześcijaństwa: w końcu nabożeństwa uczestnicy, uważając się wszyscy za braci i siostry, składali sobie „pocałunek pokoju.” Arsinoe, idąc za przykładem ogólnym, z uśmiechem pocałowała Anatola.

XVIII.

Następnie wszyscy czworo weszli na wyższe piętra, skąd mogli się udać do tajemniczej kryjówki Juwentyna, dawnego grobowca pogańskiego — columbarium — położonego na uboczu od drogi Apiusza.
Tam to, wyczekując przybycia statku, który go miał zawieźć do Egiptu, kraju anachoretów, młodzieniec ukrywał się przed poszukiwaniami matki i urzędników prefekta, do którego się o pomoc zwróciła, i żył wespół z Dydymem, bogobojnym starcem z Tebaidy Niższej, któremu Juwentyn okazywał ślepe i bezwzględne posłuszeństwo.
Dydym siedział w kolumbaryum na złożonych nogach i wyplatał koszyki z sitowia. Promienie księżyca, pada-