Strona:D. M. Mereżkowski - Dekabryści.djvu/234

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    zatrzymać i wstecz odwrócić. On to rozdmuchał w sercach naszych święty płomień, aby go potem zdławić. Oszukał Rosyę, oszukał Europę. — Zdjęto z nas złote więzy owite laurami, zostały rdzawe kajdany, które gniotą lodzi. Wstąpił na tron błogosławiony, a zeszedł przeklęty.
    — Ty wciąż tylko o nim, a cóż o mnie powiesz? — zapytał cesarz zawsze równie spokojnie.
    — Co o was? A oto co. Was, wasza cesarska mość, gdy byliście jeszcze wielkim księciem, nikt nie lubił, bo i nie było za co. Jedynem zajęciem waszem front, musztra, żołnierze, o niczem innem wiedzieć nie chcieliście, a patrzyliśmy na to i lęk nas zdejmował, że na tronie rosyjskim zasiądzie pruski pułkownik lub gorzej jeszcze nowy Arakczejew, złośliwszy od pierwszego; i nie omyliliśmy się. Wyście źle zaczęli wasza cesarska mość, jakeście to sami raczyli przyznać, przez krew weszliście na tron, w naród swój, w dziecko własne ugodziliście nożem... a teraz kajać się chcecie, prosicie o przebaczenie. Jeśli prawdę mówicie, dajcie wolność Rosyi wasza cesarska mość, a wszyscy my staniemy się wiernemi sługami waszemi. Ale, jeśli kłamstwem coście rzekli, to strzeżcie się, bo cośmy zaczęli drudzy skończą. Krew za krew, na głowę waszą, syna waszego, wnuków i prawnuków i przyjdzie chwila, gdy ujrzą narody, że żaden z nich w sile powstańczej nie dorówna naszemu narodowi. Nie złuda to najjaśniejszy panie, bo wzrok mój przeziera w tej chwili zasłonę przyszłości po przez całe stulecie. Będzie rewolucja w Rosyi, będzie. A teraz ukarzcie mnie wasza cesarska mość, zabijcie.