Strona:Czarodziejski okręt.djvu/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   8   —

Wyrąbawszy napróżno z połowę lasu, powrócił wkrótce do domu, opowiadając o niemożliwości zbudowania okrętu, któryby mógł jeździć po wodzie i lądzie zarazem.
Wysłał wieśniak drugiego syna. Dał mu cieśli i wóz z pożywieniem i oczekiwał rezultatu pracy.
Powtórzyła się takaż historja jak i z pierwszym. Był również stary człowieczek i przepowiedział obrażony odmową podzielenia się pożywieniem, iż nic z jego roboty nie będzie.
Pozostał najmłodszy. Byłto chłopak bardzo dobrego i łagodnego charakteru, miłosierny i litościwy dla ubogich.
Gdy wyrąbał już drzew wiele i wyciosywać je począł, zbliżył się do niego ów starzec z siwą brodą i o pożywienie poprosił.
— Ależ siadaj i jedz staruszku! — zawołał chłopak z radością — Szczęśliwy