Strona:Czarodziejski okręt.djvu/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   9   —

jestem, że mogę się z tobą podzielić! Cóż milszego nad możność dopomożenia komuś!...
I to mówiąc, usadowił człowieka z siwą brodą na pniu ściętego drzewa, na drugim zaś podobnym usiadł sam i przepijać do niego począł.
— Co robisz tu, dobry chłopcze? — spytał starzec, zajadając podany posiłek.
— Mam okręt zbudować... Król za wystawienie czarodziejskiego okrętu, który musi chodzić po wodzie i lądzie, obiecuje córkę swą, przecudną królewnę za żonę. Bracia moi probowali zbudować takie cudo, ale nie potrafili, teraz mnie przywiedziono tutaj, abym cud ten zdziałał...
Czy potrafię — nie wiem...
— Ależ, naturalnie, że nie zdołasz nic podobnego uczynić. Okrętu z takiemi właściwościami żaden z ludzi zbudować nie jest w stanie...