Strona:Conan-Doyle - Przygody brygadjera Gerarda.pdf/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

wypiłem z ojcem nie jedną buteleczkę Chianti, a dwa razy tylko z jego córeczką podczas lekcji języka.
Wielu oficerów francuskich pożeniło się tej zimy w Wenecji, i ja byłbym postąpił tak samo, gdyż kochałem Łucję z całej duszy...
Ale cóż... ja, brygadjer małego kaprala, posiadałem tylko pałasz, konia, pułk, matkę, cesarza i laskę marszałkowską w tornistrze! Huzar posiada coprawda dość miejsca w sercu dla kochanki, ale nie dla żony!
Myślałem tak wtedy, panowie, nie wiedząc także iż przyjdą na mnie samotne chwile, gdy będę tęsknił za jakąś życzliwą mi, a kochającą ręką, której będę musiał zazdrościć towarzyszom broni, znajdującym się w kole rodzinnem. Może nieprawda?
Ta miłość, którą uważałem za żart i igraszkę, ta miłość — teraz dopiero to widzę — nadaje życiu prawdziwą treść. Jest to coś najuroczystszego i najświętszego na ziemi!...
Dzięki, panowie, dzięki...
Wino jest dobre, a druga butelczyna wcaleby nie zawadziła...
A teraz opowiem wam, panowie, ile była winna miłość moja do Łucji w najstraszniejszej z moich przygód, które kiedykolwiek przebyłem w życiu. A gdzie się podział kawałek mego prawego ucha? Cóż?
Już nieraz chcieliście się dowiedzieć, gdzie on się podział, ale dziś wieczorem nareszcie się dowiecie panowie.
Suchet miał wtedy swą główną kwaterę w pałacu doży Dandolo wpobliżu placu św. Marka. Było to pod koniec zimy, a ja poszedłem do teatru Godini. Po powrocie znalazłem bilet od Łucji, a na kanale czekała na mnie gondola. Prosiła mnie, abym natychmiast do niej przybył, ponieważ znajduje się w ciężkiej potrzebie.