Strona:Chimera 1907 z. 28-30.djvu/598

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.
    W PAMIĘTNIKU585

    Wolę — gdzieś jechać, w pilnym interesie,
    Patrząc przed siebie z obłędu wyrazem,
    Wieki potrącać, jako grzyby w lesie,
    Ludzi, Epoki!.. mieszać wszystko razem

    Być tam i owdzie — w on czas, dziś i potem,
    Jako się wyżej albo niżej rzekło;
    A nie równiejszym wracać kołowrotem,
    A nie odpomnić, że zwiedziłem Piekło!..

    Lecz pytasz: „owdzie, co tak wielce trudzi,
    I które z bliskich spotkałem postaci? —“
    — Tam braci niema, ni bliźnich, ni ludzi,
    Tam tylko studia nad sercami braci!..

    Tam uczuć niema, tylko ich sprężyny

    Zdające z siebie wzajemny rachunek,
    Do nieużytej podobne machiny,
    Puszczonej w obieg przez pęd lub trafunek.

    Tam celów niema, lecz same rutyny
    Pozardzewiałe — i niema tam wieków —
    Dni — nocy — epok — tam tylko godziny
    Biją, jak tępych utwierdzanie ćwieków.

    Nieokreślone pierwej cyfrą stalą,
    Lecz fatalności pchnięte raz ostrogą,