Strona:Bukowiński Władysław (Selim) - Na greckiej fali.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
VIII.


Po Partenonie błądzimy, jak duchy,
Pragnące znaleźć dawne życia ślady.
Szukamy. Kroków naszych łoskot głuchy
Straszy grzejące się na słońcu gady.
Wąż wśród rumianków jest tu ogrodnikiem,
Lecz go nasz widok spłoszył. Uciekł z sykiem.

Doryckich kolumn szereg runął w gruzy,
Wśród których dzikie panoszy się zielsko.
Ach! Teraźniejszość ma tu twarz Meduzy
I pokłębione w zwojach wstrętnych cielsko.
Potwór to, stokroć od powietrznej trąby
Gorszy: na cuda sztuki miota — bomby.

Idziemy. Znowu jaszczurki wystrasza
Odgłos mych kroków ponury, grobowy...
Stąd oto niegdyś Atene Fidyasza,
Lśniąca od złota i kości słoniowej,
Czuwała mądrze nad potęgą miasta,
Co, jak kwiat, pod jej skrzydłami wyrasta.