Strona:Bukowiński Władysław (Selim) - Na greckiej fali.djvu/31

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

A może — ptaki dwa — bujając społem,
Wzbijaliśmy się nad Grecyi błękity.
Może duch z duchem lub anioł z aniołem,
Albo z promieniem promień złotolity...
Nie wiem, lecz czuję, że już, jak anieli,
Tuśmy raz niegdyś w przelocie spoczęli.

A za tą chwilą dusza tak tęskniła,
Jak za jasnością duchy potępione.
Ach! Byt niejeden, niejedna mogiła
Przeszły, nim los mnie przywiódł znów w tę stronę
I dal z tą straszną rozstać się żałobą,
Na chwilę krótką znów mnie łącząc z tobą...