Strona:Bruno Jasieński - Palę Paryż.djvu/174

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    cuskiej drwił sobie wyraźnie z bliskiego sąsiedztwa ukonstytuowanej na terenie Passy władzy prawowitej.
    Rotmistrz Sołomin pierwszy wystąpił z wnioskiem bezwzględnego zażądania od władz francuskich wydania w ręce białej gwardji więźniów sowieckich, jako podległych sądowi rosyjskiemu, jedynie kompetantnemu do stanowienia o ich losie.
    Wniosek rotmistrza Sołomina spotkał się z gorącym poklaskiem komendy głównej i jednogłośnym poparciem armji. Wyłoniono natychmiast specjalną komisję, w skład której wszedł między innymi i projektodawca. Komisji tej poruczono nawiązać niezwłocznie pertraktacje z rządem monarchji Saint-Germain.
    Francuzi stawiali przeszkody. W zasadzie niby nie mieli nic przeciwko wydaniu bolszewików, uzależniali je jednak od wypłacenia przez rząd rosyjski wysokich odszkodowań obywatelom francuskim, zamieszkałym w Passy, którzy z racji swego semickiego wyglądu ucierpieli w czasie ostatniego pogromu. Sprawa przewlekała się.
    Mimo wszystko — wreszcie zdawała się dobiegać końca. Na wczorajszem posiedzeniu rząd rosyjski dał się nakoniec skłonić i przychylił się do warunków, stawianych przez nieustępliwych Francuzów. Definitywne podpisanie umowy nastąpić miało dzisiaj, o godzinie dziesiątej rano, na terytorjum francuskim, w gmachu byłej Izby Deputowanych, przemianowanej zpowrotem na Pałac Burboński.

    Punktualnie o dziesiątej zrana miękki sześcioosobowy Fiat, po okazaniu odpowiednich przepustek, przejechał most Iena, kierując się w stronę Pałacu Burbońskiego.
    Dyżurny urzędnik, chłodnemi, dobrze już znajomemi kuluarami poprowadził delegację rosyjską do małej sali posiedzeń, gdzie czekało na nią nad stołem, zawalonym skoroszytami, czterech szpakowatych, czarno ubranych panów. Przystąpiono odrazu do omówienia poszczególnych