Strona:Bruno Jasieński - Człowiek zmienia skórę.djvu/332

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ROZDZIAŁ DWUNASTY.

Tego ranka, Clarke otrzymał zawiadomienie, że przyszły ze Stalinabadu betoniarki i kompresory do wiercenia skały i stoją po tamtej stronie rzeki. Postanowił na nie poczekać w miasteczku i osobiście przyjąć maszyny. Długo trzeba było czekać, — przeprawę zakorkowali na całe rano woźnice z drzewem, czekający już dwa dni swej kolei. Betoniarki przywieziono wieczorem. Przyjąwszy maszyny, Clarke udał się do Kirsza prosić go, by mu wydał drzewo do dźwigu szybowego. Kirsz przejrzał paczkę pilnych zapotrzebowań na belki ze wszystkich odcinków, i rozważywszy ich terminowość, ustąpił, — Clarke obiecał zwolnić w tych dniach dwa ekskawatory.
Uradowany zwycięstwem, Clarke posłał szofera po Połozową i po proraba. Chciało mu się powetować ztracony dzień i jeszcze dzisiaj zacząć prace przygotowawcze do zbudowania dźwigu.
Wezwali cieślę. Przyszedł brodaty chłop i z uszanowaniem zatrzymał się u progu.