Strona:Bruno Jasieński - Człowiek zmienia skórę.djvu/235

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jimmy pojechał do obozu, następnie na front. Na froncie szeregowiec Jimmy przekonał się, że ojciec jego tam, na czwartej avenue, miał trochę racji. Obrona cywilizacji przed barbarzyństwem, okazała się nie mniejszem barbarzyństwem.
Jimmy widział rzeźnie w Chicago, — tam było to zorganizowane znacznie lepiej, aczkolwiek i bez muzyki.
Po ukończeniu wojny, Jimmy wrócił do New Yorku i spróbował odnaleźć ojca. Okazało się, że ojciec, wyzuty ze spółki drukarskiej przez swego ziomka, umarł w szpitalu miejskim, — jedni twierdzili — z białej gorączki, inni — naskutek pobicia, przez patrjotycznie usposobionych kolegów.
Jimmy ukończył uniwersytet i został inżynierem. Pracował w stanie Californja i we wielu innych stanach. Potem poczęło wokoło mówić o szykującej się nowej wojnie, o kryzysie, bankructwie, i pewnego razu Jimmy stracił posadę. Na giełdzie pracy, przy wejściu, mężczyźni w wytartych paltotach wsuwali mu proklamacje i broszury: mówiono w nich, że aby zwalczyć bezrobocie i nową rzeź, należy się organizować pod sztandarami wojny domowej i operowano długiwmi cytatami z Marksa. Nagórze, inni ludzie pchali mu do kieszeni inne proklamacje i broszury: mówiono w nich o cierpliwości, o potrzebie zawarcia pokoju między robotnikami a pracodawcami w ciężkim dla tych i drugich momencie, i także operowano długiemi cytatami z Marksa.
Jimmy nie lubił polityki i nie czytał broszur. Bezrobotnym swym kolegom, którzy poczęli z nim